Muzyka od zawsze była dla mnie czymś wyjąt­ko­wym. Słu­cha­łem, słu­cham i będę słu­chać żeby się zre­lak­so­wać, bawić czy dać upust nega­tyw­nym uczu­ciom. Szcze­gólną rolę ode­grała w moim życiu muzyka która cha­rak­te­ry­zuje się swo­istą ponad­cza­so­wo­ścią a kon­kret­nie muzyka z gatunku rock. Gatu­nek, któ­rego naj­lep­sze, jak dla mnie lata to 80′ i 90′ , wywarł na mnie spory ślad jaki widać w mej obec­nej for­mie. I cho­ciaż w tych latach byłem małym gów­nia­rzem który słu­chał cał­ko­wi­cie czego innego, to muzykę tę zaczą­łem pozna­wać ciut póź­niej (po czę­ści z dostęp­no­ści na naszym rynku) co wcale mi nie prze­szka­dza aż do dziś. Nawet obec­nie lubię zagłę­bić się w te prze­szłe lata aby posłu­chać sta­rego rocka. Cza­sem nawet muszę jeżeli mam ochotę na kathar­sis przy dźwię­kach gitary i ostrego wokalu. Dlaczego?

Weźmy na przy­kład taki znany zespół jak Metal­lica. Nie będę przy­ta­czał powta­rza­nego w kółko tek­stu, że zespół skoń­czył się po “Kill’em All” bo dla mnie prak­tycz­nie wszyst­kie albumy tego świet­nego meta­lo­wego zespołu są warte uwagi, ale napo­mnę o “Death Magne­tic”. Porów­naj­cie sobie wcze­śniej­sze kawałki z któ­rym­kol­wiek z ich nowej płyty. To już nie to samo. Gdzie podziało się to stare, mocne i cha­rak­te­ry­styczne brzmie­nie z któ­rego wszy­scy znamy ten zespół.

Polacy tez mają się czym pochwa­lić. Front­side, pano­wie z Sosnowca. Kie­dyś grali ostro, naprawdę ostro, na tyle, że mogłem nie przy­pra­wiać zupy tylko puścić w tle ich twór­czość. A teraz? Pro­szę bar­dzo. Nie twier­dzę, że grają źle. Wprost prze­ciw­nie, nowe płyty są bar­dzo cie­kawe ale po pro­stu tak nagle ode­rwane od pozo­sta­łych jakby to były dwa odmienne zespoły.

Także zama­sko­wani pano­wie z zespołu Slipk­not zmie­nili swój reper­tuar. Psy­cho­so­cial oraz Dead Memo­ries. Dla­czego te kawałki prze­peł­nione są melo­dią niczym ta w kawał­kach Nickelnback’a. Czy to jakiś glo­balny spi­sek aby jesz­cze bar­dziej sko­mer­cja­li­zo­wać i lepiej sprze­dać muzykę?! No bez jaj. Ja chcę sta­rego dobrego Slipk­nota przy któ­rym macha­jąc grzywą puco­wa­łem pół parkietu.

Przy­kła­dów takich można jesz­cze tro­chę poka­zać, cho­ciażby nowy album Chy­liń­skiej. Cał­ko­wita zmiana, którą jedni oce­niają na plus a inni (w tym ja) na minus. Jak można przez cały czas two­rzyć muzykę roc­kową a tu nagle skrę­cić w prze­ciwną stronę…

Może i się cze­piam, może po pro­stu muszę zaci­snąć zęby i prze­bo­leć ten, nie wiem jak to nazwać, trend czy modę i się do niego prze­ko­nać. Praw­do­po­dob­nie za jakiś czas te obec­nie nie lubiane też zajmą zaszczytne miej­sce w kla­sy­kach. Zoba­czymy. Na ten moment wra­cam do AC/DC. Oni chyba nigdy się nie zmie­nią i za to trzeba ich kochać!

Ps. I tak słu­cham cza­sem nowej twór­czo­ści pomimo, że jej nie tra­wię. Coś w tym musi być…

Podobne wpisy:

Dodaj do:
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • PDF
  • RSS